(tylko do korespondencji): Szybowice 378,
48-200 Prudnik

Odsłony: 60056

Szelki mają walory użytkowe niewątpliwe. Wydaje się jednak, że "tylko" użytkowe, a to znaczy, że przede wszystkim są potrzebne psom pracującym. Mogą też być przydatne do treningu, ale także raczej dla psów pracujących, które w przyszłości w szelkach będą chodzić i/lub pracować. Szelki są też bardzo praktycznym zabezpieczeniem dla psów lękliwych, ale przy zachowaniu pewnych warunków (o czym tutaj).

Uprzęże specjalne dla psówSzelki mają pewną istotną wadę: mogą powodować - zwłaszcza u szczeniąt, ale niestety nie tylko - deformacje sylwetki, od klatki piersiowej począwszy, na skrzywieniu kręgosłupa skończywszy, co pociągnąć może za sobą dalsze problemy, czy to w chorobach układu oddechowego i krwionośnego, czy kostno-stawowego.

Nie jest też prawdą, że szelki są bezpieczniejsze, bo pies się z nich nie uwolni - pies umie się "wykręcić" z szelek błyskawicznie, dużo szybciej niż z obroży! Mało tego - zdjęciu obroży przez psa można przy odrobinie wprawy bardzo szybko zapobiec odpowiednim i szybkim chwytem, co z szelkami nie jest już takie łatwe. Nie bez powodu przez wieki udomowienia psa upowszechniła się w użyciu obroża, a nie szelki, choć nasi protoplaści używali przecież uprzęży dla psów. Naszym przodkom zależało na dobrostanie psów, choć z innych powodów, niż nam. Pies bowiem zawsze miał dla człowieka istotne walory użytkowe (z tego powodu został udomowiony i był hodowany), a jako istotny - i wierny - pomocnik oraz obrońca, miał nie tylko wyżywienie, ale i opiekę, a w tym także zabezpieczenia przeciw ucieczkom (odpowiednie odhodowanie psa i wychowanie wymagało czasu i wysiłku).

Szelki stały się modne z racji tego, że upowszechnił się "humanistyczny" (nie mylić z humanitarnym) pogląd, że obroża może uszkodzić psu krtań, a w codziennym użytkowaniu dusi ona psa, a to jest dlań nieprzyjemne. Ludziom, którzy tak myślą doradzałabym założyć na siebie uprząż - nawet taką, jaka jest dostosowana np. do ludzkiego pływania - i w niej choć trochę nie tylko popływać, ale też pochodzić, pobiegać - myślę, że bardzo szybko zmienili by zdanie na temat szelek. 

agility i dog-freesbeeTrudno tym bardziej zrozumieć argument, że dla psów aktywnych szelki są lepsze - na zdrowy rozum biorąc, jest wprost odwrotnie. Szelki bowiem krępują ruchy, a mogą nawet utrudniać oddychanie, zaś mokre nierzadko obcierają, ściskają, albo na odwrót - rozluźniają się nadmiernie. Kamizelka z kolei może powodować przegrzanie psa lub nadmierne wychłodzenie.
Moda na szelki prawdopodobnie powstała z tego względu, że dla psów pracujących - siłą rzeczy aktywnych - używa się szelek lub uprzęży, a że dużo zaczęto mówić o psach pracujących, więc siłą rzeczy również akcesoria psów pracujących stały się atrakcyjne.

Jednak w przypadku psów pracujących uprzęże stosuje się ze względu na bezpieczeństwo psa - łatwiej go podźwignąć lub wydobyć z różnych miejsc, podjąć z wody bądź śniegu - jak również po to, by ratowanemu było łatwiej się trzymać psa-ratownika (np. w ratownictwie wodnym), a także po to by ciężar, jaki pies czasem musi udźwignąć rozkładał się bardziej równomiernie i nie przyduszał go. Pies pracujący pełni bowiem czasem role transportowe, a w kamizelce łatwiej jest bezpiecznie rozmieścić przenoszone przez psa rzeczy - np. opatrunki, nadajniki, czy inne rzeczy potrzebne ratowanemu. Psy ratujące z wody są ubierane w kamizelki pływające, by pies nie został zatopiony i by łatwiej było go podjąć z wody. Szelki dla psów pracującychCzasem specjalnych uprzęży używa się do transportu psa na miejsce akcji - np. w ratownictwie górskim lub gdy śmigłowiec nie ma gdzie wylądować i wówczas pies razem z przewodnikiem są opuszczani na linie (zdjęcie na wstępie).
Zwróćcie proszę uwagę także na inne aktywne psy - uprawiające ze swoimi opiekunami różne sporty (na zdjęciu agility i dogfrisbee - nie są to jedyne sporty "psio-ludzkie"). Tu bodaj nigdy psy nie występują w szelkach, jeśli już to w obrożach, ale najczęściej jednak bez jakichkolwiek "dodatków"!

Tak więc obroża ma swoje zalety: nie obciąża psa dodatkowymi uciskami, nie wpija się w różne części ciała (np. pod pachy), nie utrudnia poruszania, oddychania, a co również ważne - pozwala zdecydowanie łatwiej kierować psem, niż szelki, co także jest wygodniejsze dla psa. 
Ma też i wadę: bardzo mocno ciągnące psy mogą uszkodzić sobie krtań, choć jest to niezwykle rzadkie i następuje najczęściej przy obrożach łańcuchowych, kolczatkach oraz dławikach! Zdarza się też u psów łańcuchowych - gdy pies rozpędzi się w ataku i dosłownie wiesza się na łańcuchu!

Tym zaś, którzy mimo wszystko twierdzą, że obroża dusi psa, doradzę, by dobrali odpowiednią obrożę dla swojego psa (jeszcze raz powtórzę: ma być ona DLA PSA, a nie dla opiekuna!).
Obroża powinna być dostatecznie długa, by można było ją luźno zapiąć i powinna mieć odpowiednią szerokość, tak by przy ewentualnym naciągnięciu nie wpijała się w gardło psa.
A tym osobom z kolei, które boją się, że pies uszkodzi sobie krtań, bo tak mocno ciągnie, doradzam niezwłoczne udanie się z psem na szkolenie - skoro bowiem pies nie umie nawet chodzić na smyczy, to znaczy, że wychowanie go bardzo mocno szwankuje i nie jest to jedyny problem psa i jego opiekuna. Ponadto, jeśli pies aż tak mocno ciągnie, to szelkami może zdeformować sobie klatkę piersiową i kręgosłup, więc szelki wcale nie są lepszym rozwiązaniem.

..., że co proszę(?) ...że jestem zwolenniczką obroży?
Raczej tak, bo z moich obserwacji i pracy z psami wynika, że to jest dla psa wygodniejsze!
Przede wszystkim jednak jestem zwolenniczką dobierania akcesoriów do okoliczności i potrzeb.

Przykładem mogą być psy, które mają problemy z hamowaniem emocji: lękliwe, czy też bardzo "zabawowe" i "pomysłowe" (np. specjalizujące się w ucieczkach). zapięcie psa za pomocą szelek i obrożyDla takich psów stosuję zawsze podwójne zabezpieczenie: obrożę i szelki, zanim bowiem pies ze strachu, czy z chęci wydostania się spod władzy opiekuna, "wykręci się" i z obroży, i z szelek, jest czas na to, by go zatrzymać i zapobiec ucieczce. Ponadto pies w panice jest w stanie zrobić sobie krzywdę, czy to obrożą, czy szelkami. Podwójne zabezpieczenie jest więc i w takim przypadku pomocne, gdyż można nimi odpowiednio sterować. Do tego jest niezbędna także smycz dwustronna (z obu stron ma karabińczyki). Dla takich psów praktyczna też bywa (jednak rzadko) obroża półzaciskowa - bezpieczeństwo jest w tym przypadku zdecydowanie ważniejsze niż chwilowy dyskomfort psa - o to, by trwało to najkrócej jak tylko się da musimy dobrze zadbać, bo pies będzie się jeszcze bardziej denerwował w przyszłości, kojarząc kolejny bardzo przykry bodziec np. ze strzałem, którego się boi, co pogłębi lęk.
Obroże półzaciskowe mają ograniczenie, które nie pozwala im się zacisnąć dalej niż to zostanie ustawione - tak więc to my odpowiednio regulujemy poziom zaciśnięcia, tak by pies nie wyjął głowy z obroży, gdy się wystraszy lub uzna, że woli zabawę z psem pod drugiej stronie jezdni. Obrożę tę wycofuje się z użytku, gdy pies się zsocjalizuje lub zresocjalizuje i nauczy się hamować emocje. Należy więc pamiętać, że dobrze wychowany pies nie naciąga obroży na tyle, by się ona zaciskała (co oczywiście nie jest żadnym wytłumaczeniem dla stosowania obroży zaciskowych i półzaciskowych dla ciągnących psów - są na to środki zaradcze zdecydowanie bardziej humanitarne, z pewnością jednak nie dla leniuchów! A jeśli jesteś leniem, to stanowczo nie powinieneś mieć psa!).
Szelek i obroży można używać na zmianę - przykładowo: pies może na co dzień chodzić w obroży, ale gdy zabieramy psa w teren, gdzie są niezbyt bezpieczne zbiorniki wodne i jest możliwość, że pies do nich może wskoczyć, lepiej założyć mu szelki, by w razie potrzeby pomóc mu bezpiecznie wydostać się z wody.

Smycz regulowanaTak więc zarówno obroża, jak i szelki powinny być odpowiedniej szerokości i założone na tyle luźno, by nie przeszkadzały psu w normalnym funkcjonowaniu. A przede wszystkim powinny być odpowiednio dobrane do psa i potrzeb, jakim mają służyć.

Zdecydowanie natomiast NIE należy stosować: obroży łańcuszkowych, kolczatek, dławików (obroży zaciskowych), obroży elektrycznych (w tym antyszczekowych)!
Wbrew pozorom ani kolczatki, ani dławiki nie oduczą psa ciągnięcia! Pies przyzwyczaja się do nich i nadal ciągnie! 
Obroże elektryczne zaś u psów nerwowych/nadpobudliwych (a takie mają głównie tendencje do szczekania i/lub "rozrabiania") dają bardzo często efekty odwrotne od zamierzonych!
Jedynym skutecznym sposobem na ciągnącego i/lub brojącego psa jest nauka oraz wychowanie i ewentualnie rozwiązanie problemów psa (w odróżnieniu od problemów z psem!).

Mówiąc o obrożach i szelkach nie sposób pominąć kwestii smyczy i wbrew pozorom również jest to przedmiot kontrowersji.
Jako osoba pracująca z psami mogę powiedzieć - z punktu widzenia praktyki wychowania i zachowania różnych psów - że stosowanie smyczy typu flexi (automatycznych) jest sporym błędem. Przyjmuję więc jako regułę stosowanie zwykłych smyczy, z tym jednak, że używam smyczy regulowanych, pozwalających na dostosowanie ich długości do warunków i okoliczności. Jak każda reguła i ta ma również wyjątki, tak więc smycz automatyczną mam, ale używam jej niezwykle rzadko. Dlaczego?

Smycze automatycznePo pierwsze smycz automatyczna uczy psa ciągnąć. Jeśli uważacie, że opór sprężyny jest nikłą przeszkodą, spróbujcie psa przyzwyczajonego do flexi przepiąć na zwykłą smycz, a przekonacie się, jak bardzo pies będzie ciągnął, by pokonać opór smyczy i Wasz. Dzieje się tak, bo pies nauczył się, że musi pociągnąć, by osiągnąć swój cel. A skoro tak, to będzie się starał wszelkimi siłami pokonać opór. W rezultacie to pies wyprowadza opiekuna na spacer, a nie opiekun - psa.

Po drugie taka smycz wcale nie jest bezpieczna w ruchliwych miejscach i w pobliżu jezdni. Długa smycz może zagrażać przechodniom, gdy pies nagle przebiegnie komuś drogę - o rozciągniętą linkę lub taśmę łatwo się potknąć, a nawet w nią zaplątać.
Ponadto pies dużo szybciej niż my ominie przeszkodę - np. drzewo - na którym linka się okręca i nie zwija się w odpowiednim momencie, przez co pies może wpaść pod samochód, czy rower, albo ludziom pod nogi.
Widywałam wypadki z udziałem psów na flexi, a nawet wiozłam na pogotowie opiekuna z psem, który był na takiej smyczy i błyskawicznie znalazł się pod samochodem, gdy pognał za przebiegającymi psami - opiekun nie zdążył zareagować, mimo braku przeszkód, a psa niestety nie udało się uratować. I nic tu nie zmieniła rozpacz, łzy i... spóźniona refleksja.
Psa na długiej smyczy jest też dużo trudniej przyciągnąć do siebie (prawa fizyki), a w dodatku pies czasem stawia opór, bo nie może osiągnąć swojego celu, co jeszcze bardziej utrudnia opanowanie zwierzaka.
Dużo trudniej jest też psa zatrzymać, bo długa linka/taśma pozwala na nabranie większej szybkości przez biegnącego psa, a wówczas następuje bardzo silne szarpnięcie (tym mocniejsze im dalej pies odbiegnie i im większa jest masa psa). Wówczas pies może zerwać linkę, może zrobić sobie krzywdę, a może też przewrócić opiekuna.
Do końca życia będę pamiętać swoje i otoczenia zdumienie jak łatwo oderwał mnie od ziemi średni pies, z którym w przerwie ćwiczeń bawiłam się frisbee i nieopatrznie rzuciłam trochę za daleko - pofrunęłam w powietrzu ponad cztery metry, zanim lotem koszącym wylądowałam na trawie, po której jeszcze przejechałam ze 3 metry, ważąc "drobne" 60 kg, czyli ponad trzy razy więcej od psa!
Z resztą i osoby trenujące z psami nie raz miały okazję się przekonać jak błyskawicznie to się dzieje i jak bardzo jest bezsilny człowiek w takiej chwili (jako że jest to dosłownie mgnienie oka!). Tu świetnie sprawdza się powiedzenie odnoszące się w prawdzie do koni, ale i u psów ma pełne zastosowanie: "gdyby koń o swojej sile wiedział, to by żaden na nim nie siedział". I my nie mielibyśmy nad psem żadnej kontroli, gdyby wiedział jak wielka jest jego siła :)

Zanim więc podążymy za modą zastanówmy się, co chcemy osiągnąć wybierając akcesoria dla naszego pupilka.
Tu znów "złotym środkiem" okazuje się - jak we wszystkim - zdrowy rozsądek.