(tylko do korespondencji): Szybowice 378,
48-200 Prudnik

Odsłony: 133731

Czy psa należy karać? cz. 2

Jak dla jednej osoby nagrodą będzie czekoladka, tak dla innej owa czekoladka nie będzie stanowiła atrakcji, bo może jej nie lubić. Tak samo jest z psem - jeśli pies jest żarłokiem, to nagrodą dla niego będzie najmniejszy kawałek pożywienia, ale jeśli pożywienie nie jest dla psa atrakcyjne, przestanie ono spełniać rolę nagrody. Zatem i w nagradzaniu trzeba pamiętać, by nagrody były atrakcyjne dla naszego podopiecznego :)

Apetyt i gusta żywieniowe łączą się bezpośrednio z czymś, co wszystkie ssaki dziedziczą po rodzicach, a mianowicie z temperamentem.

Temperament to sposób funkcjonowania jednostki, uwarunkowany określonym działaniem układu nerwowego. Inaczej mówiąc - jednostka dziedziczy po rodzicach to, czy jej układ nerwowy będzie bardziej wrażliwy na wszelkie bodźce i bardziej reaktywny (mocno odbiera wszystko i silnie reaguje), czy mniej, a zatem będziemy też mówili o jednostkach bardziej wrażliwych, czasem wręcz nadwrażliwych lub mniej wrażliwych, czasem niemal obojętnych.

Typologia, którą określili jeszcze starożytni przetrwała ponad 20 stuleci i weszła też do języka potocznego. Stąd mówimy o temperamencie: cholerycznym (niestabilnym - można powiedzieć „wrażliwym”, a także wysoko reaktywnym), sangwinicznym (słabiej reaktywnym, bardziej zrównoważonym), flegmatycznym (zrównoważonym, słabo reaktywnym) oraz melancholicznym (niestabilnym, o słabej reaktywności).

Oczywiście to tylko umowne rozgraniczenie. W rzeczywistości najczęściej zdarzają się „odchylenia od normy”, to znaczy mamy do czynienia na przykład z osobnikami o wysokiej wrażliwości, ale zrównoważonymi lub odwrotnie - mniej wrażliwymi, ale wysoko reaktywnymi. Jest to jednak zazwyczaj wynik nałożenia się nabytych (przez doświadczenie, czyli m.in. wychowanie) sposobów działania na cechy dziedziczone. Wśród innych niż człowiek ssaków, zwłaszcza tych wyżej uorganizowanych, w tym u psów, czy koni możemy również zauważyć cechy temperamentu takie, jak u człowieka. I tak samo, jak u człowieka, postępowanie powinno być dostosowane do temperamentu zwierza.

Poza temperamentem istnieje też pewna charakterystyka psychiki, którą określa się jako ekstrawersję i introwersję. Osobniki ekstrawertyczne są zazwyczaj bardziej towarzyskie, ciekawskie, otwarte. Introwertyzm zwykło się kojarzyć z pewnym wycofaniem, skłonnością do analizy i wrażliwością. Jednak to, że ktoś jest introwertykiem nie oznacza, że jest nietowarzyski, czy brak mu ciekawości, zaś to, że ktoś jest ekstrawertykiem nie oznacza braku wrażliwości, czy nieumiejętności analizy. Introwertyk jest zwykle mniej gadatliwy niż ekstrawertyk, przez co częściej jest uznawany za mniej inteligentnego, podczas gdy może być zupełnie odwrotnie. Ekstrawertyk jest częściej uznawany za „roztrzepanego”, podczas gdy nie musi to mieć oparcia w rzeczywistej umiejętności koncentracji.

Określenia te oznaczają jedynie w rzeczywistości niejako „kierunek działania psychiki”, czyli ekstrawertyzm to psychiczne nastawienie „na zewnątrz”, zaś introwertyzm - „do wewnątrz”. Psia psychika jest pod tym względem podobna i to - wraz z temperamentem - warunkuje większą lub mniejszą zdolność koncentracji na zadaniu. Ja osobiście obserwuję psy wybitnie wrażliwe i ekstrawertyczne, które świetnie potrafiły się skoncentrować na zadaniu i takie, które będąc powolne i „wycofane” nie potrafiły się koncentrować dłużej niż kilka, kilkanaście sekund.

Moim zdaniem ekstra- i introwertyzm ma u psa znaczenie o tyle, że rodzaj zadań oraz warunki ich wykonania powinny być dostosowane do sposobu funkcjonowania psychiki psa - jedne psy będą świetnie się uczyły i wykonywały zadania w otoczeniu spokojnym, a dopiero gdy „będą pewne” swoich umiejętności i stopniowo trzeba przenosić je „na zewnątrz”, inne potrzebują otoczenia umożliwiającego lub wymagającego ruchu, towarzystwa innych osobników i „sygnalizacji” ze strony innych osobników, które już opanowały zadanie.

Czy to wszystko jednak przybliżyło nas do odpowiedzi: karać, czy nie karać?

Myślę, że życie samo odpowiada na nasze pytanie - niestety nie istnieje życie bezstresowe i wymierza ono często bardzo bolesne kary za niewielkie wykroczenia. Sama więc kara - jako taka - istnieje w życiu codziennym, czy tego chcemy, czy też nie, ale trzeba tu zaznaczyć wyraźnie, że nie ma tu mowy o przemocy, jako sposobie ukarania kogokolwiek!
Tak czy inaczej my sami - prędzej czy później - nie unikniemy sytuacji, w której albo powstrzymamy się od nagrody albo wymusimy odpowiednie zachowanie przez nacisk, nie mówiąc już o tym, że nawet najukochańszy pupil potrafi czasem „świętego z równowagi wyprowadzić”.

Warto pamiętać, że kary, przy temperamencie wrażliwym i reaktywnym, mogą stanowić bodziec zbyt silny i w rezultacie zamiast uspokojenia uzyskamy jeszcze większe pobudzenie. Dla osobników mało stabilnych nagradzanie zazwyczaj jest lepszą metodą. Jednak dla opanowania niezrównoważonych reakcji rzadko będzie ono wystarczające - popędy często będą silniejsze od motywacji wywołanej nagrodą i będą potrzebowały silniejszego hamulca. Z kolei dla osobników wrażliwych, ale bardziej zrównoważonych, kary mogą się okazać nieomal zbędne, a wystarczające może być jedynie odpowiednie wytyczenie granic i konsekwentne ich utrzymanie, a co najwyżej "kara słowna" (NIE krzyk!).

Jest jednak pewna tajemnica, która jest kluczem w wychowaniu!

Tkwi ona w... spokojnej, "żelaznej" konsekwencji.

Zarówno nagroda, jak i kara NIE odniosą skutku jeśli tego zabraknie. W każdym postępowaniu Uśmiechwychowawczym jest to warunek absolutnie niezbędny. Jeśli zostanie on spełniony, do kar będzie się trzeba uciekać baaardzo rzadko, a nawet nieomal wcale.