(tylko do korespondencji): Szybowice 378,
48-200 Prudnik

Kategoria:
Odsłony: 163

Na początek trzeba powiedzieć: adopcja jest u nas bezpłatna dla Adoptującego (ale proszę wziąć pod uwagę koszty Waszego przygotowania się na przyjęcie zwierza), zaś wybrana przez Was zwierzynka jest zwykle przygotowana do życia w domu, między ludźmi, przedstawiamy Państwu też charakterystykę danego zwierzaczka, a jeśli występują jakieś problemy, zawsze otrzymujecie o tym informację.
Dzięki temu wiecie, czego możecie się spodziewać po adoptowanym pupilku, oczywiście wziąwszy pod uwagę, że jest to żywa i myśląca oraz ucząca się istotka, przez co wszystkiego przewidzieć nie sposób. 

Często pytacie, jak wygląda procedura adopcyjna w Fundacji?
Ma ona oczywiście swoje stałe zasady, które wynikają z troski o bezpieczeństwo naszych zwierzynek oraz zapewnienie im możliwie najlepszego dalszego życia.

Prosimy najpierw przeczytać artykuł, co ułatwi Państwu i przyspieszy postępowanie, a potem o procedurach możecie Państwo przeczytać w załączonych do artykułu standardach.

Spotykamy się z zarzutami, że stawiamy nadmierne wymagania, że "przecież to nie dziecko", że to "jakieś niczym nie poparte wymysły".
Procedury faktycznie mogą wyglądać na skomplikowane, choć w rzeczywistości przebiegają zwykle szybko, sprawnie i w miłej atmosferze.
Zapytacie, czy nie łatwiej byłoby po prostu oddać zwierzę chętnym?

Z pewnością byłoby łatwiej

Ale czy lepiej? Lepiej przede wszystkim dla adoptowanego zwierzaczka?
Głowa małaNiestety, w zbyt wielu przypadkach takie adopcje kończą się dla zwierzęcia źle. Przyczyny są różne: nieprzemyślana adopcja, brak lub zbyt mała świadomość potrzeb zwierzęcia, zwłaszcza takiego po przejściach i często z bagażem bardzo negatywnych doświadczeń, brak lub zbyt mała świadomość z czym wiąże się posiadanie zwierzęcia, a zdarzają się też nietrafione prezenty, nieuzgodnienie adopcji z pozostałymi domownikami, nie mówiąc już o takich przypadkach, jak karmienie gadów kociętami, a nawet eksperymenty pożal się Boże domorosłych biologów i psychologów, "zabawy" psychopatów, czy ofiary w jakichś kultach...
Możecie nam wierzyć - "pomysłowość" ludzka w tym zakresie jest ogromna i nie sposób jej tu wymienić. To co widujemy w swojej pracy i z czym się stykamy naprawdę przechodzi pojęcie każdego normalnego człowieka. I naprawdę - ilekroć wydaje nam się, że już widzieliśmy dno ludzkiej bezmyślności i/lub podłości, to za każdym razem zdarza się coś tak okropnego, że wyprowadza nas szybko z błędu. emotka płacz

A naszym zadaniem jest "na zimne dmuchać". Owszem, skrajności zdarzają się stosunkowo rzadko, ale oddanie na cierpienie choćby jednego zwierzęcia przekreślałoby wszelkie nasze najlepsze intencje i nawet całą naszą pozostałą pracę!

Przede wszystkim więc

wszyscy musimy brać pod uwagę, że bieżecie Państwo na siebie zobowiązanie, przy którym w zasadzie brak możliwości pozbycia się (powrót z adopcji, czy zmiana właściciela to potworne przeżycie dla zwierzęcia, powiększające poprzednie traumatyczne przejścia), przenegocjowania warunków, obniżenia kosztów, ani nawet odłożenia na chwilę!

Kot w kochającym domkuW Wasze ręce trafia żywa istota, która czuje, cierpi, uczy się (co świadczy o inteligencji), odczuwa to co my, choć w nieco inny sposób i w innych zakresach. Ba! Na skutek stresu, jakim jest zmiana domu również zachowanie zwierzynki może się zmienić, nie mówiąc o tym, że u nas funkcjonuje w większej grupie, zaś w domku adopcyjnym często zostaje sam/a między ludźmi albo spotyka innych domowników zwierzęcych i trzeba wówczas nie tylko zachować pewne zasady wprowadzenia nowego domownika, ale też liczyć się ze zmianami zachowania wszystkich zwierząt. Czasem wręcz wymagana jest pomoc psychologa zwierząt, bywa że także szkolenie, a to nie tylko czas, ale i koszty.

Przyjmujecie więc na siebie ciężar zapewnienia bezpieczeństwa, stałej opieki, poświęcenia odpowiedniego czasu na spacery, zabawy, naukę, a być może też niemożności wyjazdu przez długie lata na wymarzony urlop lub konieczność rezygnacji z odwiedzenia ulubionych miejsc czy osób, rozrywek, spotkań. Zobowiązujecie się do nieprzewidywalnych wydatków, bo poza ponoszeniem stałych kosztów karm, zabezpieczenia przeciw pasożytom jelitowym i skóry, bądź szczepienia, możecie stracić nowiutką skórzaną kanapę, ulubiony dywan, nieskazitelny parkiet, czy buty, może będziecie zmuszeni wymienić drzwi, albo grono znajomych. W przypadku choroby zaś wydatki na leczenie są zwykle naprawdę duże, a czas i wysiłek wymagany na opiekę drastycznie może się zwiększyć.

Czym jest wobec takiego zobowiązania krótka procedura adopcyjna, kilka minut poświęcone na ankietę on-line, czas na wizytę, a nawet przygotowanie domu na przyjęcie nowego domownika?

A jednocześnie nie można pominąć innych aspektów adopcji.

Pokrzywdzone przez los i ludzi dzieciaki, trafiając w nasze ręce, przywiązują się do nas, ufają nam, często dopiero po pokonaniu wielu problemów, potężnych lęków, wymagających naprawdę dużego wysiłku zwierzaka i naszego. To wymaga zaangażowania, wczytania się w drugą istotę, empatii i to z obu stron, i...  czasu, bywa że są u nas rok i dłużej. Często jesteśmy pierwszymi w ich życiu ludźmi, którym z ogromnym trudem zaufały, uwierzyły że ich świat może być radosny, a otoczenie bezpieczne. Uczymy je też ufać człowiekowi, co jednak niesie dla nich niebezpieczeństwo, że co by człowiek nie zrobił, to one nadal ufają... :'(
Jak tu zawieść takie zaufanie przez nietrafioną adopcję?!

A my? Kochamy zwierzęta, z każdym z naszych podopiecznych nawiązujemy więź, traktujemy jak członka naszej rodziny - wszystkie nasze dzieciaki mieszkają w domu z ludźmi, leczymy, karmimy jak najlepiej, czuwamy przy posłaniach, nosimy na rękach, martwimy się każdym objawem wskazującym na jakiekolwiek problemy naszych "maluszków", bo one przez swoją bezradność wszystkie są "malutkie" - i te, które ważą kilkadziesiąt deko, jak i te, które ważą kilkadziesiąt kilo. I uczymy je - jak zachować czystość w domu, jak zachować się na spacerach i między ludźmi, jak wyładować emocje bez powodowania zniszczeń, czy zranień, i wielu innych ważnych kwestii.
I choć niektórym ludziom wydaje się, że to po prostu nasza praca, my przeżywamy każdą adopcję bardzo głęboko. Tęsknimy za naszymi "dzieciakami", myślimy o nich, martwimy się o nie.

No i na koniec koszty

U nas adopcja, jak pisałam wyżej, jest bezpłatna dla Adoptujących, ale zwykle kosztowna dla nas.
po operacjiWiększość zwierzynek trafiających do nas wymaga pomocy lekarskiej, nierzadko operacji, zabiegów, pielęgnacji, nieustającej opieki... A to są koszty idące w kilkaset złotych przy każdym zwierzaczku, a nierzadko sięgające kilku tysięcy złotych. "Zwykła" wizyta wstępna u lekarza w przypadku zdrowego ("na oko") zwierzęcia to od razu ok. 300 zł. Odrobaczenie, odpchelnie, bywa że odwszawienie, badanie krwi i ewentualnie moczu, testy, usg. To tylko podstawowe zabiegi, które standardowo przechodzi każdy nasz podopieczny na wstępie. Poza tym nierzadko kąpiel z użyciem specjalistycznych preparatów, bywa że specjalistyczna karma wyrównująca braki, jakie ma każde przyjmowane przez nas zwierzę, leki i/lub odżywki bądź suplementy diety.

A poza opieką i czasem poświęcanym zwierzynkom sprzątanie, pranie, czasem gotowanie, zaopatrzenie, a więc telefony, koszty biurowe i pełnej księgowości (jak dla spółek), sprzęt elektroniczny i mechaniczny (np. maszynki do strzyżenia, narzędzia chirurgiczne, inhalatory, ozonatory, lampy grzewcze lub lecznicze, kosiarki, piły itp. służące utrzymaniu terenu, samochód) oraz ich naprawy, paliwo, energia elektryczna, gaz, woda, ścieki, środki czystości, pomieszczenia i budynki, akcesoria takie jak miski, legowiska, koce, podkłady, pieluchy, ręczniki, smycze, bezpieczne szelki, kagańce, bezpieczne klatki i transportery, zabawki, smakołyki, no i zabezpieczenie pomieszczeń oraz terenu przed gryzoniami, pasożytami, dzikimi zwierzętami, itd., jak również przed wyjściem naszych podopiecznych.

To koszty idące w setki, a nawet tysiące złotych miesięcznie (np. ogrzewanie w zimie, operacje chirurgiczne, zwłaszcza większych zwierząt, specjalistyczne badania, wizyty u specjalistów, często przyjmujących w odległych miastach, itp.).
Gdybyśmy poprosili adoptujących o zwrot kosztów ratowania i utrzymania wybranego przez nich zwierzęcia, to chętnych by zabrakło!

A my jesteśmy - zgodnie z polskim prawem - przedsięwzięciem prywatnym, takim jak każda inna prywatna firma, na własnym utrzymaniu. Nie otrzymujemy z tytułu rodzaju działalności żadnych dotacji, czy rekompensat.
Różni nas od firmy tylko to, że wszyscy jesteśmy pasjonatami i wolontariuszami - od prezesa począwszy - możemy tworzyć zbiórki dla naszych podopiecznych, nie płacimy podatków od darowizn, a nasi Darczyńcy mogą odliczyć darowizny od swojego rocznego podatku.
Zbiórki są bardzo niepewnym, wręcz zawodnym źródłem naszych dochodów, bardzo rzadko udaje nam się uzbierać choć tyle, by wystarczyło na leczenie, a reszta kosztów?!

Skąd więc środki?

Umiesz liczyć, licz na siebie :D :PAno zwyczajnie, jak każdy inny człowiek pracujemy zarobkowo. Tak, w tak zwanym "międzyczasie"! Dzielimy swój czas między pracę na dzieciaki, a pracę dla dzieciaków i z dzieciakami. I dzielimy swoje dochody między nasze potrzeby, a potrzeby naszych przytulasków. Poświęcamy też czas na zdobycie sponsorów, czy zniżek na zakupy bądź leczenie, co czasem nawet się udaje.  Tak wygląda w rzeczywistości nasze życie i to, że takie sobie wybraliśmy niczego nie zmienia - zobowiązania pozostają takie same. 

Proszę więc zrozumieć - nasza pasja jest satysfakcjonująca, ale jednocześnie kosztowna, wymaga dużego wysiłku i pociąga za sobą również obciążenia emocjonalne.

Decydujące jest jednak, że robimy to by nasi ukochani "starsi bracia" (wszak one były przed nami na Ziemi) mieli życie godne i szczęśliwe pośród odpowiedzialnych i troskliwych ludzi, zasługujących w pełni na miano "cywilizowanego człowieka" 

Czymże jest więc cała nasza procedura adopcyjna wobec odpowiedzialności i zobowiązań, jakie przyjmujecie Państwo na siebie adoptując od nas zwierzynkę oraz wysiłku i kosztów, jakie trzeba przeznaczyć na każde ratowane przez nas istnienie?
Nigdy więcej!Jeśli ktoś już na starcie nie chce spełnić tak prostych jak nasze zasad, to co mamy myśleć o tym, jak będzie traktował później zwierzaka?
Nie próbujemy nawet się domyślać, bo włos się jeży na głowie... Po prostu mówimy "nie"! Nie wydajemy zwierząt do bud, kojców, niezabezpieczonego domu, terenu...
Nie i żadna dyskusja tego nie zmieni...

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu zrozumiecie nasz punkt widzenia, co pomoże Wam i nam szybko uporać się z tym etapem, i zechcecie jednak przystąpić do procedury, która nie jest taka straszna, jak ją malują: wstępna rozmowa i wywiad telefoniczny, wypełnienie i przesłanie ankiety adopcyjnej, przygotowanie domku, wizyta przedadopcyjna (czasem wirtualna), zapoznanie ze zwierzęciem (jeśli możliwe), podpisanie umowy adopcyjnej (wzór dostępny po zalogowaniu), odbiór zwierzynki. Przecież to takie proste!

Attachments:
Download this file (Standard przekazania do adopcji kota_MiD.pdf)Adopcja kota[Standard przekazania do adopcji kota pozostającego pod opieką Fundacji MAŁE i DUŻE ]940 kB
Download this file (Standard przekazania psa do adopcji_MiD.pdf)Adopcja psa[Standard przekazania do adopcji psa pozostającego pod opieką Fundacji MAŁE i DUŻE ]2017 kB
 

Przystępując do procedury adopcyjnej akceptujecie jej przesłanki i warunki, jak również przedstawiacie się nam, byśmy mieli minimum pewności, że nasze serdeńka będą miały możliwie najlepszą opiekę i szczęśliwe życie  Dziękujemy.

 

P.S. Bardzo prosimy o opinie o Waszych adopcjach - opiszcie swoje wrażenia. Dziękujemy