(tylko do korespondencji): Szybowice 378,
48-200 Prudnik

Jeśli Twój pies wykazuje co najmniej jedno z poniższych zachowań:Pies nerwowy

  • szczeka na inne psy i/lub usiłuje je atakować,
  • obszczekuje ludzi i/lub próbuje ich atakować,
  • usiłuje ugryźć wyciągniętą doń rękę obcej osoby,
  • skacze na ludzi,
  • nie toleruje rolkarzy, a może i rowerzystów,
  • hałasuje lub kuli się gdy słyszy strzały/huki,
  • siusia w domu, czasem w sposób "złośliwy" (np. na skutek skarcenia, czy też w czasie lub po wizycie gości itp.),
  • niszczy przedmioty w domu,
  • nie słucha Twoich poleceń, nie przychodzi na wołanie,
  • usiłuje ugryźć Ciebie lub domowników, gdy chcecie wyegzekwować polecenie np. zejścia z kanapy,
  • możesz powiedzieć o swoim psie, że jest nerwowy,

to ten artykuł najprawdopodobniej jest dla Ciebie.

Czytaj więcej...
 
 

Jest takie znane powiedzenie, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. To podsumowuje ewentualne reakcje: "Głupie pytanie! Przecież na co dzień go tak wołam, to chyba wiem, jak go nazywam!".

Ażeby pozostać też w zgodzie z drugą częścią przytoczonego powiedzenia, postaram się "mądrze" na to pytanie odpowiedzieć.

Pozwólcie, że na początek opowiem starą dykteryjkę szkoleniowców: gdyby psa zapytać, jak ma na imię, to najczęściej odpowiedziałby, że NIE. Dlaczego? To proste: nie skacz, nie ruszaj, nie wchodź tam...

Jak nauczyć psa posłuszeństwa?Temat ten jest bardzo istotny dla naszego psa. Pies chciałby rozumieć czego odeń oczekujemy, ale po jakimś czasie bezskutecznych prób zrozumienia, zrezygnuje ze starań i zwyczajnie będzie robił swoje, albo stanie się lękliwy, bo jest ciągle karany (krzyk, ton głosu albo tym bardziej przemoc), a często nie wie dlaczego. Ten rodzaj lęku zaś łatwo przeradza się w agresję.
W porozumiewaniu się z psem musimy pamiętać, że nie rozumie on naszego języka, nawet jeśli czasem nam się wydaje, że tak jest! Pies uczy się znaczenia poszczególnych słów, jak dziecko (jednak mimo to nie jest dzieckiem!), nawet w pewnym stopniu potrafi je kategoryzować za pomocą procesu eliminacji zwanego fast-mapping*, choć znacznie częściej stosuje metodę prób i błędów. Ważna jest przy tym też intonacja (dlatego kliker, który brzmi zawsze niezmiennie jest tak dobrym przyrządem do nauki). Przez to więc komendy "nie skacz", "nie ruszaj", "nie wchodź" mogą się zlewać i pies mimo starań często nie jest w stanie ich odróżnić. Jest on w stanie czasem domyślić się o co nam chodzi - są to myślące istoty - ale nie zawsze, a zbyt wiele błędów komunikacyjnych powoduje, że pies przestaje próbować się domyślać.

Czytaj więcej...
 
 

Zakaz używania fajerwerkówSłuch to jeden z najlepiej rozwiniętych zmysłów u psa. Pies rejestruje dźwięki z zakresu od 16 Hz do 50.000 Hz, podczas gdy człowiek tylko do 20.000 Hz. To sprawia, że pies potrafi usłyszeć szmer poruszającej się myszy z odległości około 20 metrów - podczas gdy ludzie ten sam szmer usłyszą z odległości 3 metrów.
Wrażliwość słuchu sprawia, że dźwięk wybuchu jest dla psa bardzo nieprzyjemny i w konsekwencji może skończyć się nawet uszkodzeniem słuchu!
To dlatego często podczas wybuchów fajerwerków psy rzucają się do panicznej ucieczki, zrywają się ze smyczy w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. NAWET TE NAJSPOKOJNIEJSZE mogą się spłoszyć, gdy wybuch nastąpi BLISKO!!!
A pamiętać też musimy, że strzał, który my słyszymy jako bardzo daleki, jest o wiele głośniejszy dla każdego psa. Wyobraźmy więc sobie co czują psy, które są lękliwe?!

Gdy miałam lękliwego pieska, każdy Sylwester to był koszmar. Dla suni niemal zawał lub wylew, tętno galopujące, oddech chrapliwy, urywany, oczy ze strachu wychodzące z orbit i próby zakopania się gdziekolwiek, i to takie, że pazury były odrywane od ciała do krwi, a nawet betonowe ściany (o tynku można nie wspominać oczywiście!) tego nie wytrzymywały! Prób połamania kończyn, szczęki, stawów biodrowych i żeber nie zliczę, ale do tego już nie dopuszczałam - uznawałam, że sytuacja jednak wymaga interwencji. Zwłaszcza po tym, gdy tak się wbiła pod wannę, że niewiele brakowało, a trzeba byłoby zrywać wannę. 
I to wszystko po tym, jak dziewczynka dostawała "petardę" środków uspokajających - więcej już nie można było, bo było ryzyko zagrożenia życia - i chyba tylko dzięki temu nie przypłacała szaleństw hukowych zawałem lub wylewem. W rzeczywistości chyba tylko narkoza byłaby skuteczna :'( a ja zupełnie poważnie rozważałam taką ewentualność, bo choć "twarda ze mnie sztuka", to i mnie trudno było wytrzymać widok tej biednej psiny. Niestety, narkoza nie byłaby bezpiecznym wyjściem. A my z córką już nie wiedziałyśmy, co jeszcze wymyślić, by uchronić biedną sunię przed nią samą: próbowałyśmy nawet "zatykać" jej uszy, żeby choć trochę jej ulżyć, włączać w łazience, do której się chowała, głośno grające radio, żeby zagłuszyć huk. Wszystko na nic!

Czytaj więcej...