(tylko do korespondencji): Szybowice 378,
48-200 Prudnik

Kot informatyk :DPocząwszy od czasów starożytnych ludzie w różny sposób umiejscawiali w swoim życiu zwierzęta. Udomowienie bowiem pociągnęło za sobą coraz ściślejsze zależności, jak również więzi, naturalne zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt.
Wraz z rozwojem cywilizacji i uprzemysłowienia niektórzy z nas zaczęli sobie uświadamiać, że oczywistym jest, iż świat nasz bez zwierząt istnieć nie może, ale także zaczęło coraz jaśniej nam się ukazywać, że wiele z nich tak dalece zrosło się z naszym bytem, iż one same i ich rola w życiu ludzkim zmieniała się wraz z nami, zaś człowiek byłby w jakiś sposób niepełny bez swoich biologicznych pobratymców.

Przy tym, dopóki pozostajemy w kręgu klasyfikacji typowo biologicznej, nie mamy żadnych wątpliwości, nie ulegamy wahaniom, ani uczuciom - prosta typologia dostarcza nam konkretnych odpowiedzi: zwierzę jest zwierzęciem, a człowiek - człowiekiem (w wąskim oczywiście określeniu gatunku homo sapiens). Natomiast "problem" zaczyna się natychmiast, gdy tylko wyjdziemy poza owe ścisłe kategorie biologiczne, kwalifikujące poszczególne osobniki do określonych gatunków.

Gdy bowiem mamy "otwartą głowę" i potrafimy spojrzeć niezależnie od wpojonych nam "ramek klasyfikacyjnych", to dostrzegamy, że już w sferze fizjologii, czyli działania i reakcji biochemicznych organizmów, te ostre, typologiczne granice zaczynają się zacierać. Na przykład świnie mają niemal identyczny metabolizm jak człowiek - dlatego insulina jest identyczna u nich i u nas, a na skutek stresu świnie częściej umierają na skutek zawału serca, niż ludzie. U psów, kotów, krów, świnek, koni, ptactwa, rybek czy chomików i innych żywych stworzeń, stosuje się w znacznej większości te same leki, co u człowieka, a to oznacza, że z jednej strony mamy podobne problemy i zagrożenia, a z drugiej podobnie reagują nasze organizmy i dlatego można owe przypadłości tak samo leczyć. Tu warto od razu zwrócić uwagę, że mając podobne problemy zdrowotne, czy fizjologiczne, zwierzęta cierpią fizycznie tak samo jak my, odczuwają taki sam ból i inne dolegliwości, a także złoszczą się, gdy cierpienia odbierają im zdolność swobodnego ruchu, smutnieją, a nawet stają się apatyczne, gdy dokucza im ból lub inne przypadłości.

Czytaj więcej...
 
 

Znów, jak zwykle, będę "pod prąd", bo los zwierząt jest mi bliższy, niż los ludzi. Powiem Wam jednak, dlaczego.

Ano dlatego, że ludzie potrafią mówić o swoim nieszczęściu - jeśli nie oni sami, to ktoś z ich otoczenia i mogą poprosić o pomoc, mają wiele możliwości, w tym możliwość wyboru, wykorzystania mediów, skorzystania z kodeksów, a zwierzęta nie mają głosu, prawie nikt się nad nimi nie pochyla, chyba że jest w gazetach "sezon ogórkowy" albo jakiejś organizacji uda się nagłośnić konkretny temat, ale wtedy muszą już być wyłupane oczy, podpalenie żywcem, poucinane łapy itp. Nie wspomnę już o losie zwierząt w tzw. hodowlach (z hodowlą nie ma to nic wspólnego) i ubojniach, co jest "standardowo" - czyli przez większość ludzi - ignorowane. Mało tego - zwierzęta nie mają wyboru, bo każdy, nawet najsłabszy człowiek jest silniejszy.

I dlatego przyjęłam takie priorytety, że zwierzęta cierpią potwornie i nawet jeśli wołają o pomoc, to także ludzie wykształceni i tacy których uważa się za mądrych, pozostają głusi i ślepi, bo taka jest siła nawyków i utrwalonych przekonań, nawet gdy mają się one nijak do rzeczywistości. Gdyby zwierzęta mogły wyrazić swój ból tak jak ludzie, to świat by ogłuchł!

Wybrałam też także w ten sposób, bo za człowiekiem ujmie się prawie każdy, a zwierzę jest "tylko" - nieważne, że ma taki sam system nerwowy, jak człowiek i w związku z tym choroby, wypadki, itd. przeżywa tak samo jak on, odczuwa ból tak samo jak on, nieważne, że tworzy więzi i cierpi, gdy bliskie mu istoty giną, umierają, są odbierane, odchodzą, porzucają, nieważne, że życie w niewoli jest dla nich tak samo dotkliwe, jak dla człowieka, nieważne, że zwierzę jest całkowicie zależne od człowieka, bo to człowiek tak zdecydował - oswoił, hodował tylko te egzemplarze, które były uległe - i samo ani się nie utrzyma, ani nie wyleczy, ani nie może stanowić o sobie. Zwierzę jest "tylko"!

A w końcu także właśnie dlatego stanęłam po stronie zwierząt, że takie "pustaki" (do tego określenia jeszcze wrócę) jak Doda nie zajmą się ich milczącym cierpieniem, bo to jest "niemedialne". W ogóle rzadko który celebryta ma odwagę, by stanąć całkowicie po stronie zwierząt, a to dlatego że zostanie oskarżony o "brak empatii", "nieczułość", "obojętność", a nawet "brak człowieczeństwa", nie mówiąc o zboczeniach itp.

Myślicie, że takie ataki jak na Dodę, nie zdarzają się ze strony "homocentrystów", gdy ktoś walczy o zwierzęta, a nie np. o dziecko?

Czytaj więcej...